Dziękuję

/ 8 odpowiedzi
Panowie, chcę Wam podziękować. Nie za to bynajmnije, że stanęliście w mojej obronie, a raczej za to, iż uznaliście, że mój ciężki i przeładowany filozofią styl jest jakąś wartością dla forum w ogóle. Tym bardziej, że często bardzo Was tu atakowałem, szczególnie GLINĘ. Dziękuję, bo ja nie od dziś bronię trudnej dyskusji i zawiłego sposobu pisania (może rzeczywiście mam taki).
Nie jest natomiast tak, Zbyszku, że nie biorę sobie do serca Twoich słów. Nie odróżniłeś jednak twierdzenia, które przywołałem, że da się udowodnić słuszność niemal każdego zachowania na różnych etycznych fundamentach, od twierdzenia, że każda postawa jest słuszna (to jest właśnie relatywizm). Bo czym innym jest dowodzenie, czym innym twierdzenie.
Ja sam zwróciłem jedynie uwagę na fakt, iż sofistyka (słowo, którego właśnie Ty używasz) jest możliwa. To coś bardzo odległego od twierdzenia, że jest to DOBRA postawa.
Ale swoją drogą, inaczej wypowiadać się nie potrafię. I naprawdę, jeśli jakoś deprumuję uczestników forum moim erudycyjnym i cięzkim stylem, to dla dobra tego forum się z niego wycofam. Mówię to zupełnie szczerze, nie jest to żadna kokieteria. Tym bardziej mi miło, że Glina i Poko zauważyli, że nie warto, żebym to robił.
A tak mniej na poważanie, to oskarżenie mnie o relatywizm jest jedną z najdziwniejszych rzeczy, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Prawdę mówiąc, to ja jestem w etyce blisko Kanta. Tak blisko, że wszyscy, którzy mnie znają, mają czasami dość uporu z jakim obstaje przy pewnych sprawach i wartościach. Zrozum nmnie dobrze, nie mam żalu do Ciebie. Jestem tylko piekielnie zdziwiony.
Daj spokói Gąsior dobrze że czasami zawiele piszesz .Mysle ze jest wiele osób nawet nie furomiczów które żeby zrozumiec lub poznać zwroty które uzywasz muszą siegnąc po słowniki lub literature ,aby wiedzieć nawet z ciekawosci o co chodzi.
Mało młodych ludzi sięga po Platona itp.Tak trzymai a ja osobiście jak nie będę wiedziała o co chodzi to zapytam.
I myslę że bedziesz dalej tak miły i wrazie czego jak to ktoś ujął przetłumaczysz na potoczny język.Chociaz Twói styl mi się podoba.Pozdrawiam serdecznie .Powodzenia niedługo wyjeżdżam dość daleko, ale będe dalej czytała Twoje rozważania.

(2005/10/22 07:44)
przepraszam ale nie mialo być zawiele ale zawile!!!!!!!!!!!!
Papapapapa

(2005/10/22 07:47)
Ponieważ tym razem to już naprawdę nie chcę zapychać forum, to jeszcze raz podziękuję. Więcej nie dam rady, bo admin wyrzuci mnie za drzwi:-)! Pozdrawiam!

(2005/10/22 08:13)
Pisz jak umiesz najlepiej - i tyle.

(2005/10/22 13:23)
Andrzeju, nie wycofuj sie na przyszlosc tak latwo z forum, z dyskusji, nalegam;-)

Mozesz za to przylozyc sie do formatowania swoich tekstow.
Troche akapitow podzielonych enterem im nie zaszkodzi, a nam bedzie latwiej czytac;-)

A gdzie sie podzial Zen?;-)

(2005/10/22 19:09)
OK, akapity obiecuję robić:)

(2005/10/22 19:13)

zen
Moi mili współplemieńcy! Zachodzę w głowę, gdzie doszukaliście się w moim głosie ad Gąsiora chęci wyeliminowania go z tego forum. Nic bardziej mylnego!!! Gąsiora cenię dość mocno, od kiedy tylko udało mi się go dostrzec na sochaczewskim horyzoncie. Zdecydowaną większość jego postów czytam z dużą przyjemnością. Dla studentów czy absolwentów nauk humanistycznych (do których się zaliczam) jego wypowiedzi przeradzające się nierzadko w eseistykę opartą na rozległej wiedzy i oczytaniu, to nieraz prawdziwa uczta intelektualna.

Panie ostryGlina – widzi Pan we mnie agresywnego osobnika, to niech Pan przeczyta inne moje posty - będzie miał Pan historię „agresywnych” wypowiedzi i „wyskoków” mojego autorstwa… Jeśli już chce Pan kogoś oceniać, to niech Pan zbierze więcej danych, a nie opiera się tylko na jednej wypowiedzi, którą na dodatek niezbyt uważnie Pan przeczytał…

Odwrotnie niż sądzi ostryGlina bardzo mnie cieszy kiedy mam okazję spotykać ludzi mądrzejszych od siebie, inteligentniejszych, itp. życzyłbym sobie spotykać, dyskutować i współpracować z jak największą liczbą osób o kompetencjach intelektualnych na poziomie np. Gąsiora.

Czy jednak naprawdę uważnie przeczytaliście to co napisałem? Szczególnie w drugiej części posta.

(2005/10/22 23:24)
Zbyszku,

Przede wszystkim nawet przez chwile nie posądziłem Cię o złe intencje. Wspierałeś mnie nie od dziś w moich niewielkich przedsięwzięciach na niwie publicznej i zawsze otrzymywałem z Twojej strony ogromne dawki sympatii.
Ponieważ prosiłeś mnie o zwięzłe i nie-akademickie przedstawienie myśli, postaram się to zrobić.

A zatem:

Co to kwestii filozoficznej już wszystko wyłuszczyłem wcześniej. Uważam, że źle zinterpretowałeś moją wypowiedź. Ale to się zdarza najlepszym. Nawet wielkim filozofom.

Co do przeintelektualizowania i „akademickości” moich wypowiedzi. Nie uważam, żebym nadużywał takiego sposobu wyrażania się. Na tym portalu są setki moich wypowiedzi i znajdziesz w nich wiele pisanych zupełnie potocznym i przyjaznym językiem. Jak sądzę, posądzasz mnie o nutkę pozerstwa. Przyznaję, że może to tak wyglądać. Niepodobna jednak wytłumaczyć się ze swoich intencji. Tym niemniej podejmę taką próbę, ponieważ jesteś moim dobrym kolegą.

Robię to dlatego, że kocham filozofię i jej sposób argumentowania. Chcę również, aby moje zawiłe wypowiedzi, stały się dla kogoś okazją do sięgnięcia po encyklopedię, słownik. Szczególnie dla tych młodszych forumowiczów. Ale są tacy, którzy tego robić nie muszą. Na przykład poko, który zdaje się, studiuje socjologię i to, co piszę nie stanowi dla niego problemu. A przecież nie brakuje tu na forum ludzi wykształconych. Co zresztą, chcę to podkreślić, ma dla mnie marginalne znaczenie.

Tym niemniej namawiasz mnie zdaje się do jakiegoś zunifikowanego języka. Ja w części postaram się to zrobić. Ale zważ co następuje. Nasze różnorakie sposoby wypowiadania się – inny dla każdego z nas – są wartością same w sobie. Wpisują się w tę nieskończoną różnorodność naszego świata, tak samo jak wpisują się w nią kobiety o różnej urodzie, mężczyźni o różnej przystojności i tak dalej i tak dalej.

Z kolei kultura masowa dąży do jakiegoś zunifikowanego języka w którym łączy się elementy obrazu, sloganu, frazesu. Wszystko skondensowane i w małych dawkach, aby tylko nie znudzić. Tak, aby to przemawiało wyłącznie do uczuć i podświadomości. Broń Boże do rozumu i intelektu. I ja się temu kategorycznie sprzeciwiam.

Przeczytałem w życiu wiele książek. Te, w których akapity pojawiały się z częstotliwością oazy na pustyni, nie były wcale rzadkie. Niezmiernie podobało mi się zawsze piękno odkrywania tego, tylko pozornie nużącego stylu. Zawsze wynosiłem z tego naukę i radość rozszyfrowywania ciężkich fraz.

Co ciekawe, inni forumowicze jednak się przez te moje zawiłości przedzierają. Świadczy o tym już tylko to, że Ty, Zbyszku zwróciłeś mi na to uwagę. I to jest bardzo miłe. Tym niemniej postaram się niektóre z waszych postulatów wziąć do serca.

O prawdziwym Zenonie z Elei krążyła zabawna opowieść. Ponieważ było on tym od paradoksów Achillesa i żółwia, lecącej strzały i kilku innych, jego koledzy po fachu za nim nie przepadali. Nie w smak były im paradoksy podrzucane do rozwiązania przez Zenona. I to pewnie oni ukuli historyjkę, jakoby Zenon pod koniec życia z rozpaczy odgryzł sobie język.

Nie piję jednak do Ciebie. Raczej zastanawiam się głośno, czy w tym sporze to ja byłem „Zenonem” czy Ty.

Rozbawiło mnie zrobienie ze mnie sofisty i podrzucanie mi ojca Bocheńskiego. Ten ostatni to jeden z moich prywatnych przewodników. Znakomity logik a do tego facet z jajami. Jego poglądy są mi bliskie jak mało kogo.

Na zakończenie. Uważam, że to była pożyteczna dyskusja. Argumentów Twoich nie traktuję ad personam.

Pozdrawiam serdecznie!

A


(2005/10/23 11:54)