Dzień w szpitalu

/ 6 odpowiedzi
Po dzisiejszym dniu w szpitalu stwierdzam, że należy on chyba do najbardziej "ekskluzywnych" w naszym kraju. Jeden z moich znajomych dostał dziś skierowanie na oddział szpitalny z poważną chorobą układu oddechowego. Niestety grubo się pomylił jeśli myślał, że szybko trafi na salę oddziału. O godzinie 14 przyjechaliśmy do szpitala. Na salę trafił po 7 godzinach siedzenia na korytarzu. Oddychał jeszcze więc niech siedzi i czeka. Tylko jedno się nasunęło przez ten czas siedzenia. Chcesz się szybko dostać do szpitala to najpierw nachlaj się do nieprzytomności. Zabiorą Cię z ulicy i szybko się Tobą zajmą
moja mama jeździ do warszawy do msw. termin przyjęcia na oddzial dawno ustalony,ma się zglosic do godz.10. czeka do 15 lub 16 żeby wejść na sale. także standard we wszystkich szpitalach.

(2015/10/13 12:09)
A nie wygodniej się nachlać u nich na poczekalni? 7 godzin to jak w mordę strzelił ze 3 butelki z kumplami da się zrobić. Taka impreza pożegnalna i w przenośni i dosłownie, bo nie wiadomo czy nogami do przodu nie wyjdzie z naszego kochanego szpitala. 

(2015/10/13 12:44)
W żadnym szpitalu nie ma express przyjęcia,w Warszawie to samo ,z innych miast podobnie,chyba za dużo oglądamy seriali typu Szpital ,Na sygnale itp,tylko że film to nie nasz real.

(2015/10/13 12:53)
Tak się złożyło, że w krótkim czasie miałem dwoje dzieci w szpitalach. Każde w innym.Sochaczew: kilka godzin czekania przed SOR. Dzieciak z ostrym bólem. Obraz sytuacji pozostawiam Państwa wyobraźni. Zimna jak lód Pani w rejestracji wszystkim kazała tylko czekać na wejście i przyznanie "koloru". Pytanie brzmi: skąd ta Pani wie, czy ktoś z oczekujących nie jest w stanie ostrym, zagrażającym zdrowiu, a może życiu? Przecież przez te zaklejone folią szyby nie widać, co się dzieje poczekalni. Po przydzieleniu "koloru" rozumiem, że można czekać ale przed wstępnym choćby rozpoznaniem nikt nie wie, co dolega. Ani chory, ani lekarze, ani opiekun chorego. Może rzeczywiście zawsze wzywać pogotowie? Ale my mieliśmy skierowanie.Na oddziale (celowo nie podaję który) względnie, ale bez większego zainteresowania pacjentem. Obserwowałem osoby wypisywane. Czekały na jakieś  info o zaleceniach wskazaniach i przeciwskazaniach. Nic z tych rzeczy. To co, szukać w Google?Warszawa (Niekłańska): Dzwonimy na oddział, że mamy skierowanie. Słyszę: co jest na skierowaniu? Proszę natychmiast przyjechać, od razu na oddział. Nawet wytłumaczono gdzie, co i jak. Następna zmiana miała informację, że przyjedzie pacjent. Wstępne potwierdzenie rozpoznania trwało łącznie z oczekiwaniem 15 min. Formalności z przyjęciem 10 minut. Szpital stary, wnętrza co najwyżej schludne. Ale personel od salowej po Ordynatora uprzejmy, a nawet sympatyczny. Wszystkie procedury objaśnione. Opisane działanie leków Inny świat.Wnioski pozostawiam Państwu. Czy rzecz tylko w pieniądzach? Czy ci w Warszawie zarabiają dużo więcej? A może tyle samo, albo i mniej? Gdyby profesjonalizm w naszym szpitalu był równy nadęciu lekarzy (pielęgniarki są raczej OK), mielibyśmy chyba najlepszy szpital w Europie.

(2015/10/13 21:12)
żona rodziła drugie dziecko w Sochaczewie. Opieka na oddziale super, nie mam zastrzeżeń co do położnych i lekarza. Jedno duże ale: chciała znieczulenie i przed porodem poszliśmy w tej sprawie do dyrektora szpitala, bo podobno jest jeden anestezjolog i nie robi znieczuleń kobiet w ciąży bo nie lubi (!). Tak usłyszeliśmy na oddziale. Chcieliśmy uniknąć problemów i wyjaśnić sprawę z dyrektorem. Jaki usłyszeliśmy argument na fakt niedawania znieczuleń przez anestezjologa: "mogę mu co najwyżej zwrócić uwagę, nic ponad to. Nie mogę mu nakazać, bo się obrazi i co szpital zrobi bez anestezjologa?"Ostatecznie było znieczulenie przy pomocy gazu, które jakoś nie działało na żonę (na mnie tak, sprawdziłem :) )

(2015/10/14 14:53)

(2015/10/17 17:25)