Jak Szpital udostępnia nasze choroby ???

/ 6 odpowiedzi
Nie mogę się oprzeć wrażeniu po przeczytaniu tekstu p.Nowak i p.Szostaka z Ekspressu Sochaczewskiego że żyjemy w naprawdę chorym systemie w chorym mieście... gdzie na sali sądowej wpływowi ludzie przyznają się do udostępniania kart leczenia szpitalnego a i tak policja ma zdecydować czy w ogóle  się tym zajmie mimo że kodeks karny przewiduje surowe kary do 5ciu lat włącznie... tak jak by prokuratura zasłoniła oczy i uszy...

DOKUMENTACJA OGÓLNEGO DOSTĘPU 
- tekst  ''EXPRESS SOCHACZEWSKI''

http://www.sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=35112 
15-10-2015 13:48

Powiększ zdjęcieWygląda na to, że osoby, które oskarżyły o próbę korupcji radnego Przemysława Gaika, same mogą trafić na ławę oskarżonych. A to z powodu wątku dotyczącego bezprawnego udostępniania dokumentacji medycznej pacjentów szpitala, osobom do tego nieupoważnionym. Sprawę bada sochaczewska policja. 

Ostatnia rozprawa, dotycząca domniemanej oferty korupcyjnej przeciwko Przemysławowi Gaikowi, która odbyła się 6 października, nie wniosła do sprawy nic nowego. Tym razem świadkowie mieli mniejsze problemy z pamięcią, choć nie zawsze precyzyjnie odpowiadali na postawione im pytania. 
Jako pierwszy zeznawał Stefan Grefkowicz, były dyrektor Wydziału Rozwoju Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska. w Starostwie Powiatowym. Przedstawił on zasady funkcjonowania Zarządu oraz roli - według niego pozytywnej - jaką w nim odgrywał Przemysław Gaik. I właśnie temat pracy oskarżonego w Zarządzie Powiatu, zdominował praktycznie całą rozprawę. 
Strona skarżąca - czyli Piotr Szenk i Wiesława Załuska - podkreśla, że Gaik groził im swoimi wpływami i tym, że może doprowadzić do utraty przez nich pracy. Z kolei oskarżony twierdził, że nie posiadał takiego umocowania prawnego, które pozwalałoby mu na obsadzanie przez niego stanowisk w Szpitalu Powiatowym w Sochaczewie, gdyż to leżało poza jego kompetencjami. 

Nie było korupcji 


Kolejnymi świadkami na sprawie były, Barbara Konopacka - zastępca dyrektora szpitala w Sochaczewie ds. ekonomicznych oraz Leokadia Trębska - broker ubezpieczeniowy Kancelarii Brokerskiej Modus ze Skierniewic. 
– Pan Gaik powiedział, że jeśli nie wykonamy jego poleceń, to utrudni nam życie jako członek zarządu powiatu. Myślę, że miał on wpływ na obsadzanie stanowisk i mógł bardzo nam zaszkodzić – stwierdziła Barbara Konopacka, zaznaczając, że utrudnianiem było dla niej straszenie brakiem pracy i konieczność stawiania się w starostwie po godzinach pracy. Konopacka nie była jednak w stanie odpowiedzieć na pytanie, kto prowadził obsługę brokerską szpitala w 2014 roku, i kto ją prowadzi obecnie. Co jest dość dziwne, zważywszy na pełnioną przez nią funkcję. 
Z kolei Leokadia Trębska przedstawiła współpracę i swoje dokonania w kontaktach ze Starostwem Powiatowym w Sochaczewie. Jej firma prowadzi obsługę brokerską starostwa, jak również szpitala. 
– Odnośnie mojej współpracy nie ma żadnych zastrzeżeń, ani ze strony starostwa, ani szpitala – oświadczyła Leokadia Trębska. – Pan Gaik nie żądał nigdy ode mnie żadnej korzyści majątkowej, ani osobistej, nie było też jakiejkolwiek sugestii na ten temat – dodała, zaznaczając, że nie pojawiły się one przy nawiązywaniu współpracy, a dla Przemysława Gaika liczyły się tylko jej doświadczenie i kompetencje. I to był chyba jedyny przypadek w czasie rozprawy 6 października, gdy odniesiono się do kwestii korupcyjnych, a nie tematów pośrednich. 
W czasie rozprawy mieli zeznawać jeszcze prezes Supry Brokers oraz Zofia Romanowska - sekretarz Starostwa Powiatowego w Sochaczewie. Pierwsza osoba nie odebrała zawiadomienia, a druga odebrała, ale się nie stawiła. Dlatego sąd ukarał Romanowską karą 1000 zł za brak usprawiedliwienia nieobecności. 

Złamali prawo? 


Ale na tym nie koniec wątków związanych z tą sprawą. Otóż do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie wpłynęły zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Piotra Szenka, dyrektora Szpitala Powiatowego w Sochaczewie oraz Marcina Forysia, brokera ubezpieczeniowego. 
– Potwierdzam, że w dniu 24 września, złożone zostało przez Przemysława Gaika zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Piotra Szenka i Marcina Forysia. Jednak zgodnie z nowym modelem prawnym, obowiązującym po 1 lipca, postępowanie to prowadzi policja. Prokurator występuje tylko wtedy, gdy prowadzone jest śledztwo i nadzoruje dochodzenie, kiedy dojdzie do postawienia zarzutów w postępowaniu przygotowawczym. Natomiast postępowanie przygotowawcze, dla którego prowadzone jest dochodzenie, prowadzi właśnie policja. O tym został powiadomiony pisemnie pan Gaik, że właściwą formą do jego zgłoszenia jest dochodzenie. Policja ma teraz 30 dni na podjęcie decyzji odnośnie wszczęcia dochodzenia, bądź też odmowy jego wszczęcia. Nadzór nad dochodzeniem powstaje z chwilą postawienia osobie zarzutów w dochodzeniu, bądź też nie podjęcia dochodzenia w ustawowym terminie dwóch miesięcy. Po przekroczeniu tego terminu, prokurator podejmuje decyzję, czy przedłużony będzie termin i prowadzone dochodzenie przez prokuraturę. Teraz trzeba czekać na decyzję policji w tym względzie – poinformował Marek Sybicki, prokurator rejonowy w Sochaczewie. 

Korekta dokumentacji? 


W swoim zawiadomieniu radny Gaik informuje, że Piotr Szenk - składając zeznania jako oskarżyciel posiłkowy w jego sprawie - ujawnił, iż udostępniał dokumentację medyczną pacjentów, wraz z historiami chorób, Marcinowi Forysiowi. Potwierdziła to również w swoich zeznaniach Wiesława Załuska, zastępca dyrektora ds. administracyjnych oraz główna pielęgniarka szpitala. Z kolei Marcin Foryś, świadek oskarżenia – jak można przeczytać w zawiadomieniu do prokuratury, stwierdził: „(...) taka dokumentacja medyczna pacjentów, w ilości co najmniej kilkunastu, była mu udostępniana w celu zapoznania się przez niego z historią chorób pacjentów. Wskazał przy tym jednoznacznie na Piotra Szenka jako osobę odpowiedzialną za udostępnianie mu w/w dokumentacji medycznej oraz potwierdził swój świadomy udział w tym procederze”. 
Tymczasem ustawa o ochronie danych osobowych zalicza dane o stanie zdrowia do tzw. danych wrażliwych (sensytywnych), czyli szczególnie chronionych. 
Nieprzyjemności może mieć także Marcin Foryś. Może on usłyszeć zarzut udziału w próbie fałszowania dokumentacji medycznej, jeżeli rzeczywiście miała ona miejsce. A to dlatego - jak zaznacza Przemysław Gaik, przytaczając zeznania Forysia, że: „ (...) dokumentacja medyczna była mu udostępniana w celu zapoznania się przez niego z historią chorób pacjentów oraz wskazania ewentualnych błędów mogących narazić Szpital Powiatowy na słuszne roszczenia pacjentów z tytułu faktycznych błędów lekarskich”. 
Tymczasem ustawa o zakładach opieki zdrowotnej bardzo szczegółowo określa katalog podmiotów uprawnionych do dostępu do dokumentacji medycznej. W tym katalogu nie ma brokerów ubezpieczeniowych. To z kolei oznacza, że Foryś nie miał prawa do jej przeglądania, a tym bardziej do wskazywania znajdujących się w niej błędów. Mało tego, zakład ubezpieczeniowy - w celu dostępu do dokumentacji medycznej - jest zobowiązany do uzyskania w tym celu każdorazowo zgody pacjenta. Natomiast bez zgody pacjenta, taka dokumentacja nie może być nikomu wydana, a tym bardziej zmieniana. Natomiast ten, kto to zrobi, podlega karze do pięciu lat więzienia. 
Poprosiliśmy dyrekcję szpitala o ustosunkowanie się do tych zarzutów. Jednak, do oddania gazety do druku, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. 





********************************************************************
ubezpieczenie na życie może nie obowiązywać,jeżeli śmierć nastąpi w wyniku choroby na którą leczysz się długo ,co najmniej w ostatnim roku. Takim drobnym, maczkiem albo jeszcze drobniejszym, (szukajcie a znajdziecie) , to samo z ubezpieczeniami kredytów-leczyłeś się w ostatnim roku na wątrobę i ona pomogła Ci zejść z tego świata-ubezpieczenie kredytu nie obowiązuje,ubezpieczyciele muszą skądś mieć informacje o kliencie które pozwolą im wymigać się od płacenia,to trzeba mieć wejścia do kartotek chorych (tylnymi drzwiami)

(2015/10/18 07:43)
Jestem ciekaw jakie będą działania Policji z Sochaczewa w tej sprawie... oni mają tyle roboty że mogą nie zauważyć... przyznania się do udostępniania podczas rozprawy sądowej jak to donosi Ekspress Sochaczewski... i mogą nie doczytać się tych zeznań z protokółów które zawierają akta sprawy... Prokuratorzy przy tym wątku jakoś dziwnie zrzucają takiego ślicznego ''gotowca'' na ręce przepracowanej Policji... Jeśli jest trójstronne zapisane w protokóle potwierdzenie udostępniania kart leczenia szpitalnego pacjentów Szpitalnych to taki gotowiec podany na tacy każdy prokurator przyjął by z pocałowaniem w rękę... toż lepszych dowodów od tych które są złożone przed sądem na sali sądowej nie można zdobyć... o co chodzi? bo nie rozumiem intencji prokuratury... 

(2015/10/19 20:28)
Gdzie podziali się Ci wszyscy użytkownicy którzy tak ochoczo prawie rok temu podczas kampanii udzielali się ''plując'' w stronę Gaika??? Kiedy teraz podczas rozprawy wychodzi że Gaik miał rację a na forum teraz jakoś CiiiiiiiiiiiiiiiiiSza!!!! 


(2015/10/22 23:55)

(2015/10/22 23:58)
Jestem ciekawy co zrobiła sochaczewska Policja w sprawie udostępniania dokumentacji medycznej... 
Może redakcja e-sochaczew zapyta u źródła jakie czynności podjęła Policja?  

(2015/10/30 08:26)
Jest w e-sochaczew dziennikarz który nie boi się władzy i zada kilka pytań Policji sochaczewskiej w sprawie udostępniania opisywanym w artykule ???  robi się coraz głośniej o szpitalu sochaczewskim... 

(2015/11/02 22:28)