Komentarz po lekturze prasy...

Rewolucja zjada własne dzieci. Mamy wiele przykładów na tę tezę. Platforma Obywatelska była pomysłodawcą bezpośrednich wyborów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Nie wszyscy chcą się pogodzić z konsekwencjami faktu siły takiego mandatu. Ale nie jest to władza absolutna, jeśli w radzie jest jeden radny na którym można polegać. Częściowo zgadzam się z argumentami Marka Stępowskiego, zawartymi w artykule Expressu Sochaczewskiego nr 39/2006, że Burmistrz powinien znaleźć czas na zakrojone na szeroką skalę konsultacje społeczne, szczególnie z pozytywnie nastawionymi partnerami społecznymi z poza rady miasta. Tym bardziej, że ich pomysły i inicjatywy nie wynikają z kalkulacji wyborczej, ale z autentycznej troski o lepszy wizerunek gminy. W jeszcze jednym zgadzam się z Markiem. Dla części radnych liczy się tylko i wyłącznie dieta kalkulowana na arcy wysokim poziomie, w niczym nie skorelowana z efektami działań i kondycją jednostki samorządowej. Nie znam kulisów wyboru konkretnego projektu przebudowy placu Kościuszki, jeśli jest tak jak pisze Marek Stępowski, to burmistrz powinien to wyjaśnić. Głęboko wierzę, że przeważyły argumenty merytoryczne i dobro mieszkańców.

Doceniam duży wkład Marka w działalność Platformy. Choćby wspierających poparcie dla referendum dotyczącego wyborów większościowych w okręgach jednomandatowych. Współpraca z nim była niezwykle ważna i dawała wiarę w ludzi oraz w możliwość i sens bezinteresownej pracy dla społeczności lokalnej. W tych sprawach wydaje mi się, że zawsze byliśmy zgodni.

Nie mogę jednak zgodzić się z Markiem w ocenie sytuacji politycznej w kraju. Platforma była gotowa i chciała wraz z PiS-em wziąć odpowiedzialność za rządy w Polsce. Nie zdołała jednak przekonać do siebie wystarczającej liczby obywateli, aby mieć większość i aby móc realizować swój program. Trudno wymagać od P.O. aby dla stanowisk i apanaży zdecydowała się poprzeć program oraz firmować i uwiarygodniać działania PiS-u, które naszym zdaniem nie prowadzą do niczego dobrego. P.O. nie chciało i nie mogło wystąpić w roli, która przypadła następnie Samoobronie oraz LPR-owi, czyli „wojsk zaciężnych” do walki z wyimaginowanym układem, wszechobecnymi służbami specjalnymi, niezależnością Banku Centralnego i wszelkimi osiągnięciami transformacji ostatnich kilkunastu lat. Nie do zaakceptowania jest obniżanie standardów moralnych i tolerowanie działań jeszcze nie dawno uznawanych za niedopuszczalne. O tym jak w praktyce wygląda współpraca z Prawem i Sprawiedliwością doskonale świadczą ujawnione nie dawno taśmy z rozmowami polityków PiS-u z posłanką Renatą Beger.

Polsce potrzeba jak powietrza inicjatyw oddolnych, wolności gospodarczej i światopoglądowej, czyli tego co ja rozumiem jako liberalizm. W obecnym układzie parlamentarnym nie da się wprowadzić zmian, które dla nas ludzi i sympatyków P.O. są najbardziej istotne. Bo zamiast pseudo rewolucji moralnej PiS, której symbolami są obecnie „taśmy prawdy”, okładanie się teczkami, pseudo-rozliczenia. Polsce potrzeba raczej ewolucji gospodarczo – społecznej, uwolnienia z oków biurokracji, przerośniętej administracji, wysokich podatków oraz absurdów prawnych, które tłamszą i ograniczają energię Polaków. Choć może to właśnie my proponujemy aksamitną rewolucję... a PiS podąża przetartymi przez ich lewicowych przeciwników szlakami cynizmu, egoizmu i pozornych zmian, jedynie pod szyldem krwawej rewolucji... Znacznie skuteczniejsze niż zwalczanie skutków patologii jest eliminowanie jej przyczyn i uniemożliwianie jej powstawania. Niestety PiS o tym nie myśli, bo byłoby to znacznie mniej widowiskowe...

Mam nadzieję, że w naszej społecznikowsko – publicznej działalności przyjdzie mi jeszcze działać i tworzyć wraz z Markiem Stępowskim, człowiekiem którego niezwykle cenię i szanuję, niezależnie od różnej oceny bieżących wydarzeń politycznych.

pozdrawiam,
Janusz Kubiak