Komis na Warszawskiej

/ 26 odpowiedzi / 2 zdjęć
No pewnie coś w tym być musi,ludzie jak wszyscy-wśród budowlańców,transportowcow,bankowców,nauczycieli też się szuje trafiają. To w sumie wśród takich komisowcow pewnie też. Przecież Ci wszyscy co na rynku stoją,czy z ubraniami,czy warzywami to też działają na zasadzie kupić taniej sprzedać drozej- ze niby wiejską marchewka,a tak naprawdę z giełdy przywiózł.Ja się na swoim przykładzie wypowiedziałam,ja widziałam wszystkie dokumenty,nawet zdjęcie uszkodzenia,opis przebiegu naprawy itd (tu akurat blotnik).Wiem też,że jak kupowałam swoje pierwsze auto od zwykłego Pana X,stałego użytkownika,to też zostałam oszukana,nie wiem czym się Pan zajmował,ale komisowcem nie był.I wiem też,że ja też musiałam to auto sprzedać...a w ogłoszeniu nie napisalam"dowiedziałam się,że dwa lata temu zespawali go z trzech innych"...bo bym z nim została do końca życia. I takie błędne koło. Jednak tanie auta też tez sa potrzebne.Moj pierwszy ww służył mi bezawaryjnie dwa lata,mimo,ze przeszłość miał mało dumna i myślę,że następnym nabywcy też posłużył.A po naszych drogach jeżdżą nie tylko białe porsche,q7 i x5-jest też dużo motoryzacyjnych seniorów,ale jakoś nikt nie chce im dac odpoczac...

(2017/02/10 19:52)