Nowa Wrocławianka - odradzam!

/ 6 odpowiedzi
W dniu wczorajszym udaliśmy się z przyjaciółkami i kilkorgiem dzieci do nowo otwartej Wrocławianki na Wojska Polskiego. Jakiś czas temu widzięliśmy post na facebooku, który zapraszam nas (mamy) do odwiedzin z dziećmi. Na zdjęciu były zabawki do piasku, betoniarki, wywrotki itp. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział to po przywróceniu dawnej wrocławianki dożycia zrobiono małe poletko do zabawy dla dzieci. Obsiano trawą i ustawiono zabawki. Nam jako mamom bardzo się to spodobało i już po raz trzeci zagościłyśmy na lodach, kawie z dzieciaczkami w nowej wrocławiance. Niestety już pierwsza wizyta zostawiła delikatny niesmak, kiedy to Pani ekspedientka biegała za dziećmi i krzyczała, żeby się rozrzucać kamyczków które są rozsypane dookoła placu dla dzieci. Hmm chyba ktoś czegoś nie przemyślał, powiedziałam w duchu i ściągnęłam dzieci obok stolika. Ostatnim razem (przedwczoraj) również przyszłyśmy z dzieciaczkami, przed nami były już dwie mamy również z pociechami. Niestety jak się okazało Pani ekspedientka ogrodziła plac dla dzieci foliowymi taśmami, niczym miejsce zbrodni i zakazała wchodzić dzieciom. Na kartce na taśmach napisała „trawa odpoczywa” :) w związku z tym, że trawa się zmęczyła dzieciom kazałyśmy bawić się obok stolików, co też z miłą chęcią uczyniły. Dzieciaki z braku zabawek i miejsca do biegania ganiały się między stolikami. W pewnym momencie jeden z blatów stolika – ciężki marmurowy kamień – odpadł ze stolika i huknął o ziemię. Stało się to wskutek potrącenia przez 4 letnie dziecko. Najwyraźniej blat nie był przykręcony bo uderzenie spowodował przebiegające 15 kilogramowe dziecko. Pani ekspedientka zrobiła taką aferę , że wszyscy byli w szoku. Wyskoczyła z aparatem robić zdjęcia, po czym zadzwoniła do szefa i nakazała krzykiem mamie dziecka rozmawiać z szefem. Ogólnie sytuacja była bardzo nerwowa i wg mnie niepotrzebna. Straszono nas monitoringiem oraz karami za szkody. Opuściłyśmy lokal bez awantur i kłótni przynajmniej z naszej strony, natomiast Pani krzycząca pewnie jeszcze przez kilka godzin nie mogła dojść do siebie, po awanturze jaką nam zrobiłla.
Uważam, że to nam należą się przeprosiny a nie odwrotnie. Całe szczęście żadnemu dziecku nic się nie stało i sprawa zakończyła się po prostu na nerwach jednak, Pana właściciela i Panią ekspedientkę pragniemy poinformować, że to My powinniśmy straszyć policją a nie odwrotnie. Tymczasem przydałby się w tym miejscu inspektor budowlany, który sprawdzi czy budynek nie zagraża klientom, bo oprócz odmalowania elewacji chyba nic tam się nie zmieniło od kilkudziesięciu lat.
Czyli "Komuno wróc..."

(2018/07/13 07:25)
Pani Agnieszko,
Należy szanować czyjąś własność i uczyć tego dzieci. Wrocławianka nie jest placem zabaz dla dzieci tylko kawiarenką. Jeśli Właściciel przygotował częśc rekreacyjną dla dorosłych i dla dzieci to nie ma powodu, aby te dzieci pozwalały sobie tam na wszytko. To Pani powinna dzieciom swoim i przyjaciółek zwrócić uwagę na to, że nie należy rzucać kamykami, ani w ogóle ich ruszać - bo są ozdobą tego miejsca, nie zabawką. O gonitwie między stolikami nie wspominam, bo pozwolenie dzieciom na tego typu "zabawę" nie wystawia dobrej opinii opiekunom. Czasami trzeba pomyśleć za dzieci. No bo jeśli nie rodzice, to kto?Młode osoby, które tam pracują są sympatyczne, ale też odpowiadaja za lokal. Dla nich jest pewnie pierwsza praca i pierwsza odpowiedzialność. Nie dziwi mnie fakt, że tak reagują na takie zdarzenia.
Racja, że stolik powinien być bezpieczny, to należy do kompetencji właściciela. Powinien to poprawić i przeprosić, choć pewnie zakładał, że stoliki służą do siedzenia przy nich, a nie do dziecięcych cwałów pomiędzy nimi.
Nadzorem budowlanym prosze nie straszyć, bo to naprawdę nie ma związku ze zdarzeniem i całkiem "z czapy". Obserwowałem "odrodzenie" Wrocławianki. Trawa była utworzona "z rolki" więc faktycznie wymaga konserwacji, szczególnie w okresie suszy - inaczej jej nie będzie i w końcu nie będzie gdzie usiąść na kocu.
Reasumując: lody maja dobre, kawę też, chociaż za każdym razem kiedy tam jestem upominam się o filiżankę lub kubek ceramiczny, a nie opakowanie papierowe (na razie bez skutku, ale będę to robił za każdym razem :) )

Nowa Wrocławianka - polecam! Klient od 40 lat(?) (od pierwszego otwarcia) ;)

(2018/07/13 13:38)
Brawo wbienko, za taką kulturalną i wypunktowującą odpowiedź :-)
A dla autorki wpisumała podpowiedź:
Lepiej milczeć i wyjść na idiotę, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości :-)

(2018/07/19 12:23)
Całkowicie zgadzam się z wbienko i esochaczewianinem. Bezstresowo były matki wychowywane i mamy efekty. Przyjdą na pogadanki i małe ploteczki a dzieci niech robią co chcą. Wstyd mloda mamo.

(2018/07/22 12:59)
A właśnie, ze dużo się zmnienło.
W dawnej Wrocławiance nie biegało się po lokalu ani po terenie. (A i rodzice dawniej zwracali uwagę, zeby dzieci nie przeszkadzały innym, tudzież nie nieszczyły cudzego mienia.)
Dawna Wrocławianka nie miała miejsca do zabaw dla dzieci.
Dawna Wrocławianka miała w ofercie ciasta, ciastka i pączki (co może byłoby dobrą sugestią dla nowej Wrocławianki, kiedy skończy się juz sezon na lody).

(2018/07/27 12:59)
Jeśli właściciel zaprasza matki z dziećmi, to powinien zadbać o bezpieczeństwo w sposób szczególny. Odpadający kamienny blat to żenada. Nie ma znaczenia, czy spadł w wyniku potrącenia przez dziecko, dorosłego klienta, czy kogoś z obługi. Był zagrożeniem bezpzieczeństwa.
Nie byłem wychowywany bezstresowo, a zdaża mi się zaczepić o stolik w stanie 100% trzeźwości.

(2018/08/08 14:57)