NOWY DYREKTOR!!!

/ 14 odpowiedzi
Po żenującej "egzekucji" na byłym dyrektorze Powiatowego Zespołu Edukacji czym prędzej wybrano nowego. 
Sprawa jest o tyle ciekawa, że "nowy dyrektor" już kiedyś miał możliwość wykazania się swoimi umiejętnościami zarządzania oświatą, gdyż pełnił funkcję dyrektora jednej z sochaczewskich szkół.
Niestety chyba wykazał się słabo, bo stanowisko swoje musiał opuścić jeszcze przed zakończeniem kadencji, na którą został wybrany. Zresztą ku uciesze wielu osób, gdyż opinią dobrą pochwalić się nie mógł.
Jak to jednak w polityce bywa  wyrzucą cię drzwiami, wepchaj się oknem.
W ramach rehabilitacji po porażce w jednej szkole "przyjaciele" dali facetowi pod opiekę wszystkie szkoły prowadzone przez powiat. Jak piep...ć to po całości. Gratulacje.
Jan Nowak JeziorańskiNie os­toi się długo żaden rząd i żad­na władza, jeżeli ter­ror i prze­moc będą je­dynym jej opar­ciem. W os­tatniej in­stan­cji bo­wiem de­cydo­wał i de­cydu­je na­dal człowiek. 
dobra pisz kto wyleciał a kto został nowym .

(2015/04/18 19:09)
brandon-albo jesteś "adwokatem diabła", albo człowiekiem wyjątkowo podłym. Nie wiem, nie oceniam.Twój post poruszył mnie na tyle, że postanowiłem zabrać głos.Nie znam do końca kulisów zwolnienia dyrektora Bęzela. Świadomie piszę o kulisach, a nie o powodach. Oficjalnie bowiem mówi się o nieprawidłowym podawaniu danych do naliczenia subwencji oświatowej. Jednak wszyscy tak naliczali, w całej Polsce, w odniesieniu do placówek z całodobowym utrzymaniem wychowanków. Na razie decyzji wykonawczej co do zwrotu nie ma, ale zwolnienie dyrektora jest.Proszę jednak przy tej okazji nie ubliżać dyrektorowi Radożyckiemu, czyli nominatowi konkursowemu. Powołanie Go na stanowisko dyrektora PZE należy raczej odbierać jako akt sprawiedliwości, po upokorzeniu, jakiego doznał od poprzedniego zarządu Powiatu. Nasłana kontrola, w osobach Przemysława Gaika i Jolanty Kulpa-Szczepaniak, nie wykazała żadnych istotnych uchybień w zarządzaniu szkołą. Szukano dziury w całym i znaleziono: brak tabliczki o zakazie palenia tytoniu. Do tego jeszcze kilka równie "istotnych" zarzutów. Tabliczki, oczywiście, były i są, ale znaleziono miejsce, gdzie ich nie było. Tajemnicą poliszynela jest, że pan Radożycki nie zechciał "kopać się z koniem" ze względu na stan zdrowia. Dlatego USTĄPIŁ. Nie odwołano Go, ale USTĄPIŁ. Zachował się honorowo, wobec ewidentnej podłości, jaka Go spotkała, za jego wieloletnią, dobrą pracę.Życzę panu Radożyckiemu wielu sukcesów na nowym, odpowiedzialnym i wyjątkowo trudnym stanowisku.

(2015/04/18 20:46)

ono
Ok bandar. Widocznie znasz sprawę od podszewki. Tylko po co szastać nazwiskami. Sam swojego nie podajesz.

(2015/04/19 09:19)
brandon-albo jesteś "adwokatem diabła", albo człowiekiem wyjątkowo podłym. Nie wiem, nie oceniam.Twój post poruszył mnie na tyle, że postanowiłem zabrać głos.Nie znam do końca kulisów zwolnienia dyrektora Bęzela. Świadomie piszę o kulisach, a nie o powodach. Oficjalnie bowiem mówi się o nieprawidłowym podawaniu danych do naliczenia subwencji oświatowej. Jednak wszyscy tak naliczali, w całej Polsce, w odniesieniu do placówek z całodobowym utrzymaniem wychowanków. Na razie decyzji wykonawczej co do zwrotu nie ma, ale zwolnienie dyrektora jest.Proszę jednak przy tej okazji nie ubliżać dyrektorowi Radożyckiemu, czyli nominatowi konkursowemu. Powołanie Go na stanowisko dyrektora PZE należy raczej odbierać jako akt sprawiedliwości, po upokorzeniu, jakiego doznał od poprzedniego zarządu Powiatu. Nasłana kontrola, w osobach Przemysława Gaika i Jolanty Kulpa-Szczepaniak, nie wykazała żadnych istotnych uchybień w zarządzaniu szkołą. Szukano dziury w całym i znaleziono: brak tabliczki o zakazie palenia tytoniu. Do tego jeszcze kilka równie "istotnych" zarzutów. Tabliczki, oczywiście, były i są, ale znaleziono miejsce, gdzie ich nie było. Tajemnicą poliszynela jest, że pan Radożycki nie zechciał "kopać się z koniem" ze względu na stan zdrowia. Dlatego USTĄPIŁ. Nie odwołano Go, ale USTĄPIŁ. Zachował się honorowo, wobec ewidentnej podłości, jaka Go spotkała, za jego wieloletnią, dobrą pracę.Życzę panu Radożyckiemu wielu sukcesów na nowym, odpowiedzialnym i wyjątkowo trudnym stanowisku.

bandarOperacja "wywalić Radożyckiego" miała jeden cel - wstawić na jego miejsce świetnego managera, który "blokował" awans "PZS-owskiego aktywisty" na stanowisko dyrektora ZSRCKU.I tyle!

(2015/04/19 13:23)
ono-jeśli jakieś pomyliłem, to przepraszam. Dragon dopominał się o nazwiska, więc napisałem. Swojego nie podaję, bo i tak nikomu nic ono nie powie.
Zirgu2-uprzedzałem, że kulisów nie znam. Jeśli tak było jak piszesz, to tym bardziej gratuluję panu Radożyckiemu.

(2015/04/19 14:32)
A tu pełen wywiad, który sporo mówi o atmosferze "rezygnacji" ówczesnego dyrektora. Polecam w szczególności wyróżniony tekst na czerwono. Pełen link: http://sochaczew.pl/home/newsshow2/6119?title=Moje-odejscie-jest-przesadzone&filterId=1&sochaczew



Moje odejście jest przesądzone

Z Adamem Radożyckim, dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego im. F. Chopina oraz gimnazjum powiatowego, o przyczynach jego odejścia ze stanowiska, kondycji i przyszłości szkoły rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska.

 

Złożył pan rezygnację z zajmowanego stanowiska przed upływem kadencji. Dlaczego?

To był dla mnie bardzo trudny rok. Szkoła przeszła szereg kontroli, od sanepidu poczynając, poprzez kuratorium, na organie prowadzącym kończąc. Czuję się bardzo zmęczony i szczerze mówiąc zniechęcony.

Kto zlecił te kontrole?

Z mojej wiedzy wynika, że kontrola z kuratorium odbyła się na zlecenie organu prowadzącego.

Czyli starostwa?

Tak.

Na ostatniej sesji rady powiatu poinformowano radnych, że kontrola była wynikiem anonimu, jaki wpłynął do starostwa.

Mnie też tak powiedziano. Ale szczerze mówiąc uważam, że od czasu kiedy ludzie posiedli taką umiejętność, piszą różne rzeczy, także anonimy i donosy, ale one najczęściej niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, gdyż piszą je ludzie o niskiej samoocenie, którzy w ten sposób chcą się dowartościować.

A czego dotyczył ten anonim, bo radnym nie przedstawiono jego treści.

Proszę zrozumieć, że nie mogę się odnieść do treści anonimu czy też donosu na forum publicznym. Nie pozwala mi na to poczucie przyzwoitości. Należę do grona nauczycieli, którzy wychowują młodzież wpajając jej podstawowe wartości etyczne, a dla mnie autor donosu, szczególnie, kiedy ma na względzie własne korzyści, a nie dobro szkoły, przekracza wszelkie zasady, co jest moralnie naganne. Wobec tego taka osoba nie jest dla mnie żadnym partnerem w dyskusji, szczególnie na łamach prasy.

To co badała kontrola z kuratorium?

Kontrola dotyczyła  nauczania, promowania i klasyfikowania w latach 2009-2013.

A tak po ludzku?

Wszystkie dokumenty były w porządku. Zwrócono jednak uwagę na drobne uchybienia w zapisach dotyczących np. frekwencji. Życzyłbym sobie i innym dyrektorom tylko takich uchybień w nawale pracy.

A jakie zarzuty postawiono panu?

Zarzutów dotyczących bezpośrednio mnie nie było.

Potem była kolejna kontrola, tym razem ze starostwa. Kto pana kontrolował?

Uchwałę o kontroli podjął zarząd powiatu.

Ale mnie chodzi o to, kto personalnie ze starostwa znajdował się w komisji.

Pan dyrektor B. Bęzel, pani J. Kulpa-Szczepaniak i pan P. Gaik.

I co sprawdzali.

Różne rzeczy, np. organizację wycieczek szkolnych, kronikę szkolną, grafik dyżurów, zakres obowiązków wicedyrektorów i czynności dodatkowych nauczycieli, apteczki pierwszej pomocy itp.

A jakieś wnioski pokontrolne?

Zarzucono mi brak widocznych informacji o zakazie palenia papierosów w szkole, co jest nieprawdą. Wskazano na jedno wyjście ewakuacyjne, które nie było otwarte, choć  takich wyjść jest osiem. Odniesiono się także do kontroli sanepidu, która wniosła swoje zastrzeżenia, a przecież uchybienia zostały dawno usunięte.

Dopytuję dlatego, że na sesji nie przedstawiono radnym wniosków pokontrolnych. Dyrektor Bęzel powiedział, że zarząd czeka na pana ustosunkowanie się do przedstawionych zarzutów.

Powiem tak. Kontrola organu założycielskiego odbyła się prawie cztery miesiące temu. Protokół pokontrolny otrzymałem 12 czerwca. Swoje wyjaśnienia przekazałem w poniedziałek 17 czerwca rano. A wiec w dniu sesji.

Czy nie ma pan wrażenia, że to co się ostatnio dzieje wokół szkoły,  to kara za niesubordynację Rady Pedagogicznej, która odważyła się zabrać głos w ważnych dla placówki sprawach? Czytelnikom przypomnijmy, że chodzi o list otwarty wystosowany w listopadzie przez nauczycieli „Chopina” do Rady Powiatu Sochaczewskiego w sprawie fatalnej sytuacji w szkole i późniejsze publikacje na ten temat.

Takie wrażenie to sprawia. I tak to odbieram  ja oraz nauczyciele.

A czy coś się zmieniło w szkole pod względem finansowym?

Niestety nic. Projekt budżetu, który otrzymałem w listopadzie i który przedstawiłem Radzie Pedagogicznej oraz obowiązujący plan finansowy są takie same.

A więc wkrótce zabraknie pieniędzy na przykład na środki utrzymania czystości w szkole.

To są dokuczliwe problemy, ale nie najważniejsze. Dużo bardziej potrzebna jest szkole obiecana nadbudowa i pomoce dydaktyczne.

Przypomnijmy, że na potrzeby szatni szkolnej przeznaczono cztery sale lekcyjne na parterze. Teraz ich brak jest bardzo odczuwalny. Miała go zrekompensować nadbudowa piętra, którą starostwo odłożyło na bliżej nieokreślony termin. Chyba że ostatnio coś się zmieniło?

Nic mi nie wiadomo na ten temat. A warunki lokalowe, mówiąc delikatnie, mamy bardzo skromne. Cała kadra liczyła na to, że rozwiąże je zaniechana rozbudowa szkoły. Biorąc pod uwagę fakt, że w jednym budynku znajdują się dwie szkoły – liceum i gimnazjum, jest nam naprawdę bardzo ciasno. Słyszałem natomiast o planowanej termomodernizacji szkoły, ale nie wiem, kiedy się odbędzie. Przypuszczam, że ocieplenie budynku w obecnym kształcie oznacza zupełne zaniechanie rozbudowy.

Mówiąc o pomocach dydaktycznych, co pan miał na myśli?

Marzył mi się dziennik elektroniczny, który w dzisiejszych czasach nie jest niczym wyjątkowym. To  bardzo usprawniłoby pracę nauczycieli,  kontakty z rodzicami. Ułatwiłoby także wypisywanie świadectw. Do tego potrzeba około 30 laptopów. Licząc, że za jeden trzeba zapłacić 1,5 tys. zł, nie są to duże pieniądze, ale nam brakuje nawet na wspomniane przez panią środki czystości, więc nie ma co marzyć o laptopach, czy tablicach interaktywnych.

Ja z kolei słyszałam o przestarzałym sprzęcie i systemie operacyjnym w pracowni komputerowej. Uczniowie w domach pracują na dużo nowocześniejszym oprogramowaniu i sprzęcie.

To prawda. My także słyszymy takie uwagi. Pracownie komputerowe były modernizowane ze środków unijnych ponad pięć lat temu. Technologie w tej dziedzinie tak szybko się rozwijają, że nasz sprzęt jest już mocno przestarzały.

Mimo tych wszystkich problemów szkoła i jej uczniowie odnoszą coraz lepsze wyniki.

Jestem z tego bardzo dumny. Egzamin gimnazjalny, którego wyniki właśnie otrzymaliśmy, wypadł lepiej niż w ubiegłym roku. Średnia szkoły wyniosła 83,5 proc. Maturę też uczniowie napisali bardzo dobrze. Jak co roku  wszyscy zdali.  W corocznym rankingu „Perspektyw” przesunęliśmy się z  350 miejsca w Polsce na 132, a na Mazowszu  na 36.

Jednym słowem zostawia pan szkołę w doskonałej kondycji dydaktycznej. Nie szkoda panu?

Szkoda, ale tak jak powiedziałem na początku, to był bardzo trudny rok. Nie chciałbym problemów zawodowych przypłacić zdrowiem. Nie jest tajemnicą, że podczas 4-letniego dyrektorowania w „Chopinie” przeszedłem zawał. Nie chciałbym, aby się powtórzył.

Czyli definitywnie pan odchodzi.

Tak. To jest już sprawa przesądzona. 29 maja złożyłem rezygnację, wiem, że został ogłoszony konkurs na to stanowisko, a 17 lipca poznamy nowego dyrektora, który rozpocznie urzędowanie 1 września.

Czy ktoś ze starostwa rozmawiał z panem. Pytał o powody rezygnacji, zachęcał do pozostania na stanowisku do końca kadencji, czyli jeszcze rok? W końcu nieczęsto zdarza się, że dyrektor odchodzi przed upływem kadencji.

Nie było takiej rozmowy. W krótkim czasie po złożeniu rezygnacji otrzymałem pismo informujące, że starosta ją przyjął.

Słyszy się o różnych kandydatach na pana miejsce spoza szkoły, czy ktoś z grona pedagogicznego „Chopina” stanie do konkursu?

Tego nie wiem, choć byłbym bardzo zadowolony, gdyby tak się stało. Uważam, że najlepsza droga do dyrektorskiego stanowiska prowadzi przez wszystkie szczeble – od nauczyciela, poprzez wicedyrektora do szefa placówki. Ja również taką drogę przeszedłem, poznałem tę szkołę od podszewki, bo spędziłem w niej 20 lat.

Czy zostanie pan w szkole jako nauczyciel?

Przechodzę na emeryturę. Dalszych  decyzji nie podjąłem. Muszę uspokoić emocje i nabrać dystansu. Być może w przyszłości,  jeśli szkoła będzie odczuwać taką potrzebę. Póki co życzę przyszłemu dyrektorowi dalszego podnoszenia wyników edukacyjnych i rozwiązania problemów lokalowych, których mnie się nie udało rozwiązać z przyczyn ode mnie niezależnych.

 

Chcąc w jak najbardziej obiektywny sposób przedstawić tę sprawę już 20 czerwca  nasza redakcja zwróciła się do dyrektora Powiatowego Zespołu Edukacji Bogusława Bęzla z pytaniami dotyczącymi okoliczności odejścia dyrektora Radożyckiego. Prosiliśmy m. in. o informacje jakich aspektów działalności szkoły dotyczyły kontrole, jakie są ich wyniki i czy zostaną one upublicznione. Do momentu oddania gazety do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

(2015/04/19 21:58)
Zirgu super wywiad. Tak trzymaj jesteśmy z tobą!

(2015/04/19 22:10)
Ciekawe kogo nasza Pani Starosta wstawi na jego miejsce. Donosy nie biorą się z nieba jak facet sie nie sprawdził to dobrze zrobił.

(2015/04/19 22:16)
Ciekawe kogo nasza Pani Starosta wstawi na jego miejsce. Donosy nie biorą się z nieba jak facet sie nie sprawdził to dobrze zrobił.

(2015/04/19 22:16)
A to krótki biogram byłego dyrektora, z okresu nominacji do tytułu "Sochaczewianin roku 2012", czyli rok przed wymuszoną rezygnacją ze stanowiska.Link: http://www.sochaczew.pl/home/newsshow2/4557?title=Adam-Radozycki-Sochaczewianinem-Roku-2012-&filterId=1&sochaczew#prettyPhoto

Adam Radożycki

Szkoła, której dyrektoruje od czterech lat, czyli Zespół Szkół Ogólnokształcących im. F. Chopina, od zawsze znajdowała się w czołówce sochaczewskich placówek. Jednak ostatni rok należy uznać za wyjątkowo udany.

Adam Radożycki, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, z ukończoną filologią niemiecką oraz rosyjską, podjął pracę w sochaczewskim „Chopinie” w 1993 roku. Od 2005 był wicedyrektorem szkoły, a od 2009 jest jej dyrektorem. Poziom szkoły, którą kieruje, z roku na rok rośnie. Widać to m.in. po wynikach w ogólnopolskich rankingach. Właśnie w tym roku w rankingu „Perspektyw” „Chopin” uzyskał 187 miejsce w kraju i 43 na Mazowszu. Dodatkowo, pod względem wyników matur, jeszcze wyższe 169 miejsce w kraju. Są to najlepsze osiągnięcia naszej szkoły w jej historii. W rankingu krajowym placówka poprawiła się od roku ubiegłego o ponad sto miejsc.

Pokonała też, chyba po raz pierwszy, swego rywala na powiatowym szczycie - Liceum Sióstr Niepokalanek z Szymanowa. Mimo że tam, przy ok. 30 absolwentkach, łatwiej było uzyskać dobry wynik. „Chopin” miał ich ponad 200. W tym samym rankingu czołowe licea z pobliskich Skierniewic, Łowicza czy Żyrardowa znalazły się bardzo daleko.

Efekty przynosi prowadzenie szkoły nastawionej na dobrych i bardzo wymagających nauczycieli. To sprawia też, jak twierdzi dyrektor, że przychodzą tu wyłącznie ci młodzi ludzie, którzy chcą się uczyć.

Podbudową liceum jest funkcjonujące tu od 11 lat gimnazjum. Był to świetny pomysł, bo pozwala młodzieży poznać smak prawdziwej, na wysokim poziomie, szkoły. Gimnazjum może poszczycić się najlepszymi wynikami wśród innych placówek w powiecie i nie gorszymi niż w szkołach warszawskich.

Mówi się, że w tym zespole szkół jest harówka, ale w jej wyniku praktycznie wszyscy absolwenci dostają się na wyższe studia i to na wybrane, wymarzone kierunki. Można więc śmiało powiedzieć, że „Chopin” spełnia marzenia własnych uczniów. A to przecież najlepsze, co można o szkole powiedzieć. Jak głosi powszechna opinia, pamięta się tego nauczyciela, który dużo wymaga. Uczniowie tej szkoły będą musieli zapamiętać takich zapewne wielu. (bus)



(2015/04/19 22:18)
brandon
Sprawa jest o tyle ciekawa, że "nowy dyrektor" już kiedyś miał możliwość wykazania się swoimi umiejętnościami zarządzania oświatą, gdyż pełnił funkcję dyrektora jednej z sochaczewskich szkół.
Niestety chyba wykazał się słabo, bo stanowisko swoje musiał opuścić jeszcze przed zakończeniem kadencji, na którą został wybrany. Zresztą ku uciesze wielu osób, gdyż opinią dobrą pochwalić się nie mógł.


Żeby była jasność - moje powyższe wpisy są komentarzem do zacytowanej powyżej "oceny" dokonań dyrektora Radożyckiego poczynionej przez brandona w świetle jego awansu na stanowisko dyrektora PZE.

(2015/04/19 22:24)
Zirgu brawo zawsze czytamy twoje wypowiedzi podziwiamy twoją siłe trzymaj tak dalej BRAWO!

(2015/04/19 22:41)
Zirgu brawo zawsze czytamy twoje wypowiedzi podziwiamy twoją siłe trzymaj tak dalej BRAWO!

(2015/04/19 22:41)
I na koniec ciekawy artykuł dot. klimatu powstania otwartego listu nauczycieli z LO do Rady Powiatu Sochaczewskiego, który uruchomił lawinę, czyli kontrolę w ZSO, a w konsekwencji "rezygnację" dyrektora Radożyckiego. Włosy na głowie stają dęba!
Link: http://www.sochaczew.pl/home/newsshow2/4030?title=Postawiono-nas-pod-sciana&filterId=1&sochaczew

(2015/04/19 23:08)