Pod topór

/ 134 odpowiedzi / 3 zdjęć
Czy została wydana już zgoda na wycinkę przy muszli? Od 1 marca jest okres lęgowy ptaków, więc nic już nie powinno spaść z drzew. 

(2014/03/12 03:03)
W tym roku już chyba nie będą ruszać tego tematu, ale sprawdzimy to. 

(2014/03/12 07:04)
Panie Andrzeju
Od samego początku budowy pierzei i wycinki Parku byłem przeciwny więc jeśli mogę się przydać jestem z Wami.

Pozdrawiam Karol

(2014/03/12 07:10)
A orientuje się Pan, na jakim to jest w ogóle etapie?

(2014/03/12 07:14)
Proszę również zwrócić uwagę, że tak naprawdę tego typu park wycina się regularnie co roku w Chodakowie. Jednak to, co stało się w tym roku przekracza wszelkie możliwie wyobrażenia. Mówimy o centrum i Chodakowie, a orientujecie się Państwo, jak jest w innych dzielnicach?
Mam również taką propozycję, żeby na forum sygnalizować już "projekty" wycinek. Czyli mniej więcej to, na co mieszkańcy lub UM zagięli parol. Bo tutaj trwają swoiste wyścigi. Tak jak p. Mirella wyżej. Będziemy tworzyć taki rejestr zagrożonych drzew, zanim zostaną usunięte jako zagrażające bezpieczeństwu bądź spróchniałe. 

(2014/03/12 07:18)
Tym chyba zajmuje się Nasz Zamek więc trzeba do nich dotrzeć i sprawdzić.

Karol

(2014/03/12 07:18)
OK, będziemy rozmawiać z "Naszym Zamkiem". 

(2014/03/12 07:23)
Szacun, jestem do dyspozycji w sprawie ochrony terenów zielonych w Mieście.

Karol

(2014/03/12 07:29)
Mojito, ja też myslałam, ze od 1 marca nie będzie już słychać pił ścinających kolejne drzewa. W sobotę poszłam na działkę, a płotem leżą pozostałości po tych 20 topolach. Nie zebrane gałęzie leżą w wodzie bo tam teraz jest  jezioro nie Warzywna, już nie ma drzew,które wypijały wodę.W oddali, chyba za działkami, na prywatnym trerenie pracowały piły spalinowe. Pewnie padały kolejne drzewa, nie mogłam tam dojść, b o okolice działek zalane. Na Topolowej też rżnęli, ale to może już uprzatali co ścięli  wcześniej. Wróciłam do domu, bo chciałam posłuchać ptaków na działce, niestety były tylko  piły.Przedwczoraj nie poszłam na działkę, postanowiłam zostać w domu, żeby nie słychać odgłosów wycinek. Niestety i tu mnie dopadł warkot piły. Otóż przed halą sportową, na przeciwko bloku w którym mieszkam, pan tan zatrudniony chodził ze spalinówką o patrzył co by tu jeszcze wyciąć i wywieźć swoją przyczepką na opał do domu. Krzyknęłam z okna, prosiłam, mówiłam, że jest już okreś lęgowy.Nic nie pomogło. Ściął do połowy Bogu winne drzewo, konary i załadował na swoją przyczepkę. Wezwałam Policję, ale on śmiał mi się w twarz. Kazał mi się wynieść z parkinku miejskiego sprzed hali sportowej na podwórko przed blokiem, w którym mieszkam, bo przed halą to on może chodzić a nie ja. Rozumiecie coś z tego?Po miejskim terenie nie może chodzić miszkanka Sochaczewa. Pocieszające jest jednak to, że wielu ludziom leży na sercu zachowanie choć resztek zieleni w mieście w spólnymi siłami może sie uda coś zrobić.

(2014/03/12 13:44)