Porodówka w Sochaczewie

/ 16 odpowiedzi

Witam. Jestem mamą Kornelki, którą urodziłam 8.03.2014r o godz. 11.47 w naszym szpitalu. Chciałabym bardzo podziękować personelowi,który zajął się tego dnia nami, a w szczególności p. Ewie Karwacińskiej i p. Ninie(przepraszam, ale nie pamiętam nazwiska) w każdym bądź razie świetne położne, przesympatyczne i co by nie mówić o naszym szpitalu, to gratulacje dla Pana Ordynatora za zmiany, sale pojedyńcze bardzo dobrze wyposażone no i zwyczajnie miło w nich rodzić. A wracając do położnych, to i na oddziale położniczym i na porodówce jesteście Panie świetne i baaardzo życzliwe za co serdecznie dziękuję, a mam porównanie z personelem szpitala na Karowej i u nas rodziło mi się zdecydowanie milej a i opieka po porodzie zdecydowanie lepsza,indywidualna. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. Będę polecać dalej bo warto. Już nie musimy uciekać do innych szpitali, nie miejcie obaw kobitki!


                                                               Natalia

powyzsze da sie logicznie wytlumaczyc w jedyny sposob:

A) albo poszla niezla lapowa
B) pani pomylila szpital nasz z jakas prywatna klinika

(2014/03/17 14:31)

Kacpersky, znasz mnie, ja nie daję łapówek a powyższego posta wysmażyła moja żona. 

Nie pomyliśmy szpitali - mówię Ci - pełna profeska. Zmieniłem bardzo swoją opinię o naszym szpitalu - przynajmniej w kwestii porodówki i oddziału poporodowego. Karowa może się schować - tutaj mamy nowoczesne, nowe sale. Położne są uprzejme i profesjonalne - całkowicie indywidualnie podchodzą do rodzącej. Co mi się bardzo podobało: po porodzie córka trafiła na dwie godziny w ręce żony - a nie jak na karowej od razu do mycia, ważenia i dopiero po paru godzinach do matki. Od początku do końca byłem przy żonie i nie mogę się na nic poskarżyć (no może za szybko gaz rozweselający zabrali ;) ). 

Jeśli inne oddziały będą tak funkcjonować to będziemy mieli wzorcowy szpital. 

(2014/03/17 14:59)

Doreq tobie ufam wiem ze nie gadasz glupot :) w takim razie tylko sie cieszyc ze zmian

w tym miejscu przepraszam i zwracam honor calemu oddzial polozniczemu wraz z kadra zarzadzajaca. swoja opinie opieralem na doswiadczeniach sprzed kilku miesiecy. wtedy rodzila zona mojego kolegi oraz moja kolezanka.

 

(2014/03/17 15:04)

Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.

Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.

(2014/03/17 15:33)
Moja żonka również urodziła w naszym szpitalu 07.03.2014 i nie ma czego się przyczepić...tak tak szok :). Sam byłem pod wrażeniem. 2 lata temu przy naszym pierwszym dziecku nie było źle, ale nie było tak dobrze jak teraz. I nie było łapówy :P

(2014/03/17 19:42)
Ja rodziłam w 2011 roku i wtedy już sobie chwaliłam nasz oddział położniczy.
Miałam cesarski cięcie bez problemu zrobione. I NIE DAŁAM NIKOMU ŁAPÓWKI!!!
Położne były bardzo sympatyczne i pomocne.
Jedno mi tylko się nie podobało, miałam problem z karmieniem i uważam, że  powinna odrazu przychodzić pani i pokazywać jak się powinno przystawiać dziecko do piersi i karmić.
Po cesarce trochę trudniej jest karmić.

(2014/03/17 20:10)
Rodziłam w sochaczewskim szpitalu w 2009 roku.Byłam również bardzo zadowolona z personelu i nie dałam łapówki nikomu. 

(2014/03/18 09:06)
rowniez rodzilam 2 razy w naszym szpitalu i nie mielismy z niczym klopotow, moze dlatego,ze porody byly szybkie i bez komplikacji

(2014/03/19 19:51)
Moja znajoma rodziła i u nas i w Warszawie. I stwierdziła, że w sumie poród jak poród. Nic złego nie można powiedzieć. Zwróciła jednak uwagę, że w Sochaczewie dość mocno propagowane jest karmienie piersią i bliskość dziecka z matką po porodzie. Podkreśliła, że takiej pomocy przy nauce karmienia piersią nie było w Warszawie, stąd tam większość kobiet tego sposobu nawet nie próbowała.

(2014/03/20 18:36)
Najbardziej podobają mi się wypowiedzi mężczyzn w kwestii porodówki, porodu i całego oddziału. Ja rodziłam w 2011 i 2012 r i ZŁEGO SŁOWA NIE POWIEM!! Zarówno Panie położne (w tym wspaniała Pani Nina, na którą udało mi się dwukrotnie trafić :) ) bardzo miłe, pomocne, serdeczne i profesjonalne!! I nie wiem co Pan chce od doktora J., bo to przemiły lekarz (dzięki niemu moja babcia uniknęła operacji!!). Zakładam, że z pewnością leczył się Pan u Niego i ma Pan w tym temacie najwięcej do powiedzenia :/ A może ma Pan nieścisłe informacje i chodzi Panu o Panią dr J., byłą ordynator? Może i nie okazuje miłości każdej pacjentce, ale i o Niej nie mogę powiedzieć nic złego. Każda z kobiet ma swoje wspomnienia z porodówki i położnictwa, niektóre myślą, że są księżniczkami i że one pierwsze i ostatnie. Sorry, ale tak to wygląda. Lekarze to też ludzie i tak jak my mają lepsze lub gorsze dni.

Dla mnie oba porody (naturalne i bez jakiegokolwiek znieczulenia) są najwspanialszym przeżyciem, jakie mnie w życiu spotkało. Pobyt na oddziale wspominam bardzo miło. Było tak również dzięki Personelowi, któremu także BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!

Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy i proszę, nie nastawiajcie się negatywnie, myślcie pozytywnie, o swoich Dzieciątkach i wszystko będzie dobrze!! :)

Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.

Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.



(2014/03/20 21:01)

Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni?? 

Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.

(2014/03/20 23:48)
Ja z opieki podczas porodów i po jestem zadowolona, było krótko zwięźle i na temat ;). Było to 8 i 4 lata temu. Ostatnio na oddziale była moja znajoma, która miała awersję na nasz szpital. Na samą myśl o pobycie w nim dostawała alergii. Po powrocie była w szoku, że jest tak dobrze, że lekarze interesują się pacjentkami :D

Co do Dr. J... to muszę przyznać, że na samo wspomnienie ciarki mnie przechodzą. Pierwszą ciążę poroniłam i Pan Doktor czyścił mnie na żywca, bez jakiegokolwiek znieczulenia. W pewnym momencie po prostu z bólu straciłam przytomność. Po kilku latach dowiedziałam się że powinnam mieć znieczulenie miejscowe, bo takie traktowanie jest po prostu nieludzkie. Powiedziała mi tak lekarka z naszego szpitala.

(2014/03/21 11:05)

Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni?? 

Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.


Nie proszę Pana, nie jestem spowinowacona z Panem Dr, tylko wiem z własnego (koleżanek i znajomych również) doświadczenia, jak traktuje pacjentki, i jak dotąd nie usłyszałam złego słowa na Jego temat. Osobiście w połowie ciąży przyjęto mnie na oddział "tylko" z powodu schodzących kamieni nerkowych i jakoś Pan Dr nie bagatelizował bólu, jaki temu towarzyszył.

Swoją drogą używając takiego wulgaryzmu, obraża Pan nie Dra a jego Matkę :( proszę używać zrozumiałych dla Pana słów.

ps. skoro nasz szpital tak źle traktuje pacjentki polecam szpitale w Warszawie (luźniej będzie tym, które nie narzekają). W jednym z tych wwskich, polecanych i chwalonych przez niektóre rodzące, dziecku mojej znajomej uszkodzono bark i doszło do porażenia. Zamiast cc poród był naturalny. Tylko dlatego, że lekarze nie poznali się (!!), że dziecko jest tak duże. Ot, taka dygresja w temacie.

(2014/03/22 15:56)

Może faktycznie przesadziłem z wulgaryzmem. Za co przepraszam. Nie zmienia to faktu, że ten "lekarz" zachował się skandalicznie odmiawiając udzielenia pomocy. Poskarżyliśmy się do ordynatora i doktorek dostał zakaz zbliżania się do mojej żony. Żebyście widzieli jego zachowania przy obchodzie :) Jak zegareczek chodził.

Przypomniała mi się inna sytuacja, z pierwszej ciąży: żona pojechała na KTG do szpitala i przyjął ją właśnie J. Jak się dowiedział, że poród będzie w warszawie to odmówił badania (!) i zażądał pieniędzy za jego przeprowadzenie. "Jak nie chce Pani rodzić w moim szpitalu, to trzeba płacić". 

Dlatego nie mam dla niego szacunku nigdy mieć nie będę.

(2014/03/23 10:38)
To przykre, jeżeli zdarzają się takie sytuacje. Ale mimo wszystko, mam nadzieję, że nasi sochaczewscy Lekarze za każdym razem robią wszystko co ich mocy i wiedzy, aby pomóc Pacjentowi. W końcu nie przychodzimy tam z braku innych zajęć :)

Pozdrawiam.
 

(2014/03/25 15:22)