SCHRONISKO - POMOC POSZKODAWOANEMU PSU ....

/ 16 odpowiedzi

W PIĄTEK ZNALAZŁAM NA DRODZE POTRĄCONEGO PSA. NIESTETY KTOŚ GO ZOSTAWIŁ. CHCĄC POMÓC PSIAKOWI ZACZĘŁAM WYDZWANIAĆ O POMOC. DZWONIŁAM DO FUNDACJI NERO, SCHRONISKA I 2 WETERYNARZY. POMOC UZYSKALAM TYLKO OD PANI JADWIGI Z FUNDACJI NERO.DZIWI MNIE JEDNAK PODEJSCIE PANI ZE SCHRONISKA....

1. PROWADZAC SCHRONISKO CHYBA POWINNO SIĘ BYĆ WYCZULONYM NA CIERPIENIE ZWIERZĘCIA

2. KTOŚ KTO PROWADZI SCHRONISKO, NIEZALEZNIE OD SYTUACJI POMAGA ZWIERZĘCIU - TAKIE JEST MOJE ZDANIE

3. NIE DOCIERA DO MNIE TŁUMACZENIE, ŻE JAK NIE MA WETERYNARZA TO NIE MOGĘ PRZYJECHAĆ I PANI POMÓC. PANI JADWIGA JAKOŚ MOGŁA PRZYJECHAĆ I MI POMÓC. JAKOŚ BEZ WETERYNARZA MOGŁYŚMY ZŁAPAĆ PSA.

4. PANI JADWIGA PROSIŁA O INFORMACJĘ CO BĘDZIE DALEJ Z PSIAKIEM I ŻEBY GO NIE USYPIAĆ.

DZISIAJ DOWIADUJĘ SIĘ, ŻE PIES ZOSTAŁ UŚPIONY :( MOŻE JEGO STAN BYŁ ZŁY I TRZEBA BYŁO GO UŚPIĆ - NIE MI OCENIAĆ JEDNAK POZOSTAJE DELIKATNIE MÓWIĄC NIESMAK,ŻE MIMO ZAPEWNIEŃ I PRZYTAKNIĘĆ ZROBIONO TO BEZ JEJ WIEDZY.

JESTEM DALEKA OD OCENY PRACY NOWEGO SCHRONISKA, ALE OSTATNIE DOŚWIADCZENIE POZOSTAWIA MI OSOBIŚCIE WIELE DO ŻYCZENIA. NAJPIERW NIKT NIE MOŻE POMÓC A NA KONIEC USYPIA SIĘ PSA BEZ SŁOWA WYJAŚNIENIA .....

I TAK NA KONIEC........ DZIĘKUJĘ PANI JADWIDZE ZA POMOC .......

 

 

 

 Wyłapywanie bezdomnych zwierząt z terenu Miasta i doprowadzenie ich do schroniska Azorek 7 dni w tygodniu przez 24 godziny , przewiezienie zwierząt do schroniska dla bezdomnych zwierząt, powiadomienie dyżurującego lekarza weterynarii o każdym przypadku wymagającym udzielenia natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz  zapewnienie w razie potrzeby pomocy lekarskiej i diagnostycznej.-fragment ze strony urzędu miasta dotyczący obsługi schroniska-,lekarz powinien być na dyżurze cały czas i w tym przypadku nie powinno się wzbraniać schronisko o udzielenia temu zwierzakowi pomocy.

(2013/07/29 08:01)
no to jakie konsekwencje poniesie Pani ze schroniska ? -  skoro jest coś nowego  z nowymi ludźmi to niech działa  od początku rzetelnie -  każdy kto coś zaczyna stara się  robić dobre wrażenie aby zareklamować swą pracę  a ta pani jakaś nieudolna osoba  i  zapomina o tym  ,że jej funkcja istnieje tylko dlatego ,że istnieją  pokrzywdzone zwierzęta ,  z ich cierpienia ma wypłatę!!!!! . Może powinna złożyć tu na forum jakieś wyjaśnienia -  a kto  wyznaczył weterynarza  na tę opiekę  i który to jest z lekarzy  -  może on  olał  wszystkich ?!

(2013/07/29 09:18)
JEDEN Z LEKARZY BYŁ NA URLOPIE, DRUGI GDZIEŚ POZA MIASTEM .... :(

(2013/07/29 10:45)
Fajnie zaczyna się dziać , psy cierpią bez pomocy a  nowi pracownicy śpią w najlepsze .Bardzo współczuję i ubolewam nad losem wszystkich zwierzaków którym przyjdzie czekać na pomoc ze schroniska.

(2013/07/29 12:00)
Fajnie zaczyna się dziać , psy cierpią bez pomocy a  nowi pracownicy śpią w najlepsze .Bardzo współczuję i ubolewam nad losem wszystkich zwierzaków którym przyjdzie czekać na pomoc ze schroniska.

(2013/07/29 12:00)
Niestety znowu pokazuje to jak kuleje system przetargów w Polsce.
Gdzie oceniana jest tylko cena a nie jakość.
Ale może to są złe dobrego początki i TOZ się rozkręci. Miejmy nadzieje że w dobrą stronę.

(2013/07/29 12:14)
z tego co się domyśleć można chodzi o kasę ,poco psa leczyć i wydawać krocie ,jak można tanim kosztem psa uśpić i po sprawie.

(2013/07/29 12:16)
Wszystkim jest łatwo oceniać innych. A może trzeba raczej skupić sie najpierw na znalezienu właściciela tego psa, który pozostawił go bez opieki lub celowo wyrzucił, w konsekwencji czego został potrącony? Po drugie na osobie, która potrąciła tego psa i nie udzieliła mu pomocy? Oczywiście nie jest to proste do wykonania, może nawet niemożliwe... W przeciwieństwie do właściciela czy sprawcy potrącenia, pracowników schroniska i lekarza bardzo prosto zlokalizować i negatywnie ocenić. Po drugie ciekaw jestem ilu z was było kiedykolwiek w schronisku? Ilu wzięło jakiegoś zwierzaka stamtąd? Ja zaadoptowałem dwa zwierzaki ze schroniska w Sochaczewie i wiem, że praca tam nie jest łatwa. Nic nigdy nie jest czarne lub białe więc nie znając szczegółów nie będę oceniał. Pozdrawiam.

(2013/07/29 21:36)
Oto zdjęcie psiaka - słabe, bo trzeba było go złapać, żeby dowieźć go do weta.No prosze, może ktoś zna właściciela, może właściciel go rozpozna, a może kierowca, który pozostawił go bez pomocy - nagle uroni łzę. Pies potrzebował pomocy i trafił do instytucji, która ma obowiązek nieść tą pomoc. Pies w chwili łapania uciekał na trzech łapach, czwartą czasem się podpierał. To jak się poruszał nie wskazywało na to , że pies ma "zdruzgotany kręgosłup, pozrywane ścięgna, trzebaby go cewnikować..." Nie wiem co jeszcze - ciśnienie zagłuszyło słowa.To, jak trudna jest praca w schronisku może nie każdy wie, ale nie każdy musi tam pracować. Można na przykład sprzedawać marchewkę na bazarku.

(2013/07/29 23:29)
No to proszę, oto zdjęcie psiaka. Może ktoś go rozpozna, może zgłosi się właściciel, a może kierowca, któy go zostawił na drodze, nagle uroni łzę.To jak trudna jest praca w schronisku, nie każdy wie, ale też nie każdy musi tam pracować. Można np. sprzedawać pietruszkę na bazarku.Zdjęie jest słabe, bo ważniejsze było dogonienie psa i zawiezienie go do weterynarza. Pies biegł na trzech łapach i czwartą się czasem podpierał. Został uśpiony bo " mieał zdruzgotany kręgosłup, pozrywane ścięgna, trzeba by go cewnikować..." nie wiem co jeszcze, ciśnienie zagłuszyło słowa.

(2013/07/29 23:37)
Z własnej praktyki wiem a pracowałem kilka lat w schronisku że czasami zwierzęta zabierane prze zemnie z ulicy potrącone przez auta nie rokowały nadziei ,i trzeba było mimo ogólnie dobrze wyglądającego wizualnie psa uśpić,( wewnętrzne obrażenia ),czasami nawet nie dowiozłem psa do lecznicy skonał w czasie drogi ,nie znam tej sprawy możliwe  że i z tym pieskiem było podobnie .Bardzo często zgłaszający prosili o informacje na temat zabieranego psa czy kota ,na bieżąco byli informowani lub dzwonili sami ,do dnia dzisiejszego z wieloma ludźmi mamy kontakt.Praca w schroniskach to misja służenia zwierzętom .Na koniec taka mądrość-RATUJĄC JEDNEGO PSA NIE ZMIENISZ  ŚWIATA,ALE ŚWIAT ZMIENI SIĘ DLA TEGO PSA.

(2013/07/30 09:20)
Taki czarowny zwrot - "nie rokuje" - i cóż on znaczy? Czasem oznacza to że zwierzę nie ma zans na wyzdrowienie a czasem, że się go nie opłaci ratować.Ja również pracuję ze zwierzętami i to nie od dziś. Miałam kiedyś taki przypadek - dla jasności nie było to w naszej gminie i nie dotyczy sochaczewskich urzędników. Zgłosiłam bezpańskiego psa, który siedział na poboczu, przy posesji. Pies nie był najmłodszy, ewidentnie niedowidził. Pies został zabrany i natychmiast uśpiony. Na moje pytanie dlaczego? - odpowiedziano mi " bo nie rokował". Niestety nie dostałam odpowiedzi na co nie rokował.Niestety, nie uczymy się szanować życia. Każde zwierze, człowiek też, ma tylko jedną szansę na życie ijedno stwierdzenie odbiera tą szansę. Pomyślcie, że się starzejecie, może nawet zachorujecie i ktoś powie że nie rokujecie.

(2013/07/30 10:58)
Taki czarowny zwrot - "nie rokuje" - i cóż on znaczy? Czasem oznacza to że zwierzę nie ma zans na wyzdrowienie a czasem, że się go nie opłaci ratować.Ja również pracuję ze zwierzętami i to nie od dziś. Miałam kiedyś taki przypadek - dla jasności nie było to w naszej gminie i nie dotyczy sochaczewskich urzędników. Zgłosiłam bezpańskiego psa, który siedział na poboczu, przy posesji. Pies nie był najmłodszy, ewidentnie niedowidził. Pies został zabrany i natychmiast uśpiony. Na moje pytanie dlaczego? - odpowiedziano mi " bo nie rokował". Niestety nie dostałam odpowiedzi na co nie rokował.Niestety, nie uczymy się szanować życia. Każde zwierze, człowiek też, ma tylko jedną szansę na życie ijedno stwierdzenie odbiera tą szansę. Pomyślcie, że się starzejecie, może nawet zachorujecie i ktoś powie że nie rokujecie.

(2013/07/30 10:58)
Trochę to idiotyczne-lamentujecie nad zdychającym starym kundlem a nie robicie nic w sprawie uboju rytualnego. A to jest dopiero sadyzm i męka, w dodatku wcale nam nie potrzebna.

(2013/07/30 11:25)
fundacjanero,

Nie można uratować wszystkich zwierząt. Jeżeli pies jest stary, niedowidzący to jasne jest że więcej będzie kosztowało jego utrzymanie w schronisku i nie ma praktycznie żadnej szansy na adopcje.
Chyba lepiej było podjąć taką decyzję i zapewnić reszcie zwierząt lepsze warunki.
Niestety trzeba tu zachować zdrowy rozsądek czasem i odciąć się od emocji i pójść za ekonomią i szeroko rozumianym mniejszym złem.
I oczywiście nie można iść skrajnie i każdego psa usypiać.

(2013/07/30 12:26)

1. KUNDEL CZY NIE KUNDEL, STARY CZY NIE STARY POMOC SIĘ NALEŻAŁA!!!

2. CZY MIAŁ SZANSE PRZEŻYCIA CZY TEŻ NIE, NIE MOŻNA GO BYŁO ZOSTAWIĆ NA PASTWĘ LOSU...

3. NIE BYŁO WŁAŚCICIELA, NIE BYŁO OSOBY KTÓRA GO POTRĄCIŁA WIĘC SZUKAŁAM POMOCY W INSYTUCJACH KTÓRE SĄ DO TEGO STWORZONE-WYBRANE...(JAK ZWAŁ TAK ZWAŁ)

4. CZY POWINIEN BYĆ UŚPIONY - NIE WIEM - NIE JESTEM LEKARZEM- JEDNAK WYRZUTY SUMIENIA SĄ, ŻE NIE ZAWIOZŁAM GO GDZIE INDZIEJ ....

DLA MNIE JAKO OSOBY, KTÓRA CHCIAŁA POMÓC ZWIERZAKOWI ISTOTNE JEST TO, ŻE PRAWIE 2 GODZINY SZUKAŁAM KOGOŚ KTO MI POMOŻE ZABRAĆ TO BIEDE ZWIERZE. LEKARZ, KTÓRY MA PŁACONE ZA OPIEKĘ CAŁODOBOWĄ, PRZEZ MIASTO, BYŁ NIEDOSTĘPNY A SCHRONISKO POPROSTU NIE WYKAZYWAŁO CHĘCI PRZYJAZDU-TAKIE JEST MOJE ODCZUCIE.

 JEDYNIE NERO POMOGŁO.

.... 

 

(2013/07/30 13:43)